Obserwuj mnie!

Witaj drogi czytelniku! Miło mi Cię widzieć w moich skromnych progach! Jeśli masz konto Google i chciałbyś być ze wszystkim na bieżąco, to zapraszam do obserwacji :) Zakładka do tego celu znajduje się na dole po prawej stronie. Życzę miłego przeglądania :)

niedziela, 8 listopada 2015

Czy to ja?


Zniknęłam. Nikt nie zapytał: ''Czemu przestałaś pisać bloga?'' Nikt. Nic. Zero kontaktu. Stęskniłam się za blogiem. Jak to ktoś powiedział - w końcu to najlepszy pamiętnik i możliwość rejestrowania chwil. Wiele rzeczy w moim życiu się zmieniło. Nawet nie wiem od czego zacząć.
2 klasa liceum.
W sumie jest ok. Nie narzekam. Nauczyłam się uczyć - jak to mówią. W weekendy podróżuję pociągiem, autobusem. Lubię to. Jest inaczej, coś się dzieje. Czuje się wolna, kiedy wyruszam sama. Biologia... Nigdy mnie jeszcze tak bardzo nie interesowała. Naprawdę.
Przeszłam na wegetarianizm. I mam zamiar na weganizm. Może dodam tu jakieś fajne przepisy jak będziecie chcieli.
Schudłam. Tak! Wreszcie! I dalej będę chudnąć.
Kończę szkicownik. W sumie to już skończyłam. Została jedna strona. Chyba trochę się rozwinęłam od pierwszej jego strony.
W prywatnym życiu... Zmieniło się wiele. Ale w końcu to prywatne życie, więc tylko daję namiastkę całości.
Szczęście? Nigdy nie byłam taka szczęśliwa jak przez te ostatnie miesiące. Teoretycznie nie znam szczęścia. Nie potrafię pokazywać radości, ale chyba jednak jest inaczej. Doświadczyłam wielu rzeczy w ostatnim czasie. Zwiedziłam wiele pięknych, cichych, spokojnych, mrocznych miejsc.
Jestem chora. Chora psychicznie.
Mam szczura. Szczurka dumbo. Zawsze mnie obrzydzały... Jaki to paradoks. I mówiłam, że nigdy nie będę mieć. A jednak. Jest kochana. Miłość od pierwszego wejrzenia. Maleńka Lenka.
Rozwinęłam się w ostatnim czasie. Psychicznie i fizycznie. Cieszę się ze zmian jakie następują w moim życiu. Uwielbiam to.
Jest biało. Czysto. Sterylnie. Klasycznie. Spokojnie. Spokój ogarnia mój pokój. Nie czuje, że rymuje.
Króliki?
Dalej są moje kochane uszaki. Żyją trochę własnym życiem. Ale jednak ze mną. I mnie mocno kochają. I ja je kocham.
 Zaczynamy znowu. Mam nadzieję, że już nie opuszczę bloga, bo uwielbiam tu wracać. Mój niewielki kącik. Tylko dla mnie. Też dla Was. Ale na moich zasadach. Witajcie ponownie.

niedziela, 26 kwietnia 2015

2/Luna i Kira/2

Zapraszam na pierwszą część: Luna i Kira 
Miałam niewiele czasu na decyzję. Choć wiedziałam, że Luna jako królik na pewno jest cudowna, to chciałam ją zobaczyć, więc poprosiłam tego pana, żeby zrobił dla niej zdjęcia. Zgodził się, ale miałam od razu mu dać znać czy jestem nim zainteresowana. Kiedy dostałam fotografie, jakoś nie była dla mnie najpiękniejsza ze wszystkich uszaków, nie zachwyciła mnie, ale pokazałam dla mamy, która zgadzała się na królika i mówiła, żebym sama zdecydowała. Jako że był dzień przed Wigilią, musiałam po malucha jechać od razu, więc przekonanie Krzysztofa co do jazdy o godzinie 21 było naprawdę nie lada wyczynem. Kiedy tam dotarłam i zobaczyłam Lunę, w jednej chwili się zakochałam. No wiecie... magia fotografii :D Na zdjęciach była całkowicie inna. W tamtym momencie ujrzałam małą białą kuleczkę, dla której wystawał kręgosłup, mogłam spokojnie nawet i za kości ją podnieść, sierść, która nie lśniła, smutne, niebieskie oczęta i podczas przytulania czułam nawet jej zimno. Była całkowicie zaniedbanym zwierzakiem, bez życia. Zresztą do tej pory jest taka - spokojna, nieufna do końca, może nawet i zawsze smutna, mało kiedy bryka jak normalny królik. Od tamtej pory jest ze mną. Na początku nie miałam zbyt dużej wiedzy na temat tych zwierzaków i karmiłam ją naprawdę strasznymi rzeczami. Teraz wiem, że jest szczęśliwsza kiedy mam świadomość tego, że jest jej lepiej, kiedy wiem, co dla niej dobre. Nie zabijam jej nieświadomie, chronię przed większością chorób i krótkim życiem.

Kira jest dzieckiem Luny. Tak, wiem co pomyślicie - po co kolejne króliki skoro jest tyle i tak cierpiących istnień. Maluchy miały bardzo dobrze. Z Agatą wiemy jak się opiekować uszakami i znalazłyśmy im naprawdę dobre i odpowiedzialne domy. Poza tym Kira jest przykładem wobec Luny, że od początku środowisko w jakim zwierzęta się wychowują jest bardzo ważne i wpływa na późniejsze ich zachowania. Kira jest typem królika, który ciągle biega, bryka, lubi się bawić, mało czego się boi, jest ciekawa świata. Kiedy ją wzięłam, Luna jest szczęśliwsza, widzę to w jej oczach. Nawet teraz częściej się bawi, chociaż dalej ma w sobie typ melancholika.

Polecam każdemu mieć takie cudowne zwierzaki jakimi są króliki, bo te istoty tą naprawdę wspaniałe. Kto nigdy ich nie miał, tak naprawdę nie wie jak to jest. Jeśli chcecie poczytać o królikach zapraszam na stronę: miniaturkabeztajemnic.com

niedziela, 19 kwietnia 2015

Najciekawsze książki z mojego życia#2


Nie jestem jakąś maniaczką czytania książek ale nie mogę też skłamać mówiąc, że nie czytam, bo tak nie jest. Mam zapełnioną całą swoją półkę książkami i znajdzie się tam parę naprawdę ciekawych tytułów, które szczerze mogę polecić. Chciałabym się nimi dzisiaj podzielić. Oczywiście pewna seria(o której oczywiście wspomnę i ci, którzy mnie znają, zapewne już wiedzą o jaką chodzi) jest także dla ludzi o mocnych nerwach. Bardzo interesuję się psychologią, dlatego lubię czytać i oglądać czasem naprawdę chore rzeczy, wykraczające poza granice naszej psychiki. Chociażby jak Srbski Film, ale o nim nie miałam zamiaru nawet wspominać, bo to bardziej film pornograficzny z fabułą.

1.
SERIA ''PISANE PRZEZ ŻYCIE''
Jeśli ktoś lubi czytać prawdziwe i smutne historie, to są to książki dla Was. Autorką jest głównie Cathy Glass, ale występują również inne pisarki. Cathy jest opiekunką zastępczą i opowiada ona o dzieciach, które przyjmuje do siebie do domu. Są to powieści bardzo poruszające serce i mają w w sobie wiele bólu, smutku i krzywdy. Reszta autorek opowiada o swoich wydarzeniach, które miały miejsce paręnaście lat temu. Tematami przewodnimi oraz problematyką, która jest poruszana głównie są akty seksualne, przemoc, molestowanie i podobne tego typu rzeczy.
Nie jestem pewna która książka, ale jest taka jedna u mnie w domu na półce, która naprawdę poruszyła moje serce, ponieważ od początku do końca było w niej tyle bólu i tego zła, które spotkało tą dziewczynkę. Wydaje mi się, że najwięcej ze wszystkich dzieci przecierpiała.
UWAGA SPOILER
Wokół ciemność. Oślepia mnie błysk fleszy. Leżę na stole naga i słyszę śmiechy wokół mnie. Jest dużo mężczyzn. Butelki stukają się o siebie i wytwarza się odgłos. Nie wiem co się dzieje, ale nagle czuję ogromny ból. Spoglądam w dół i widzę tylko kawałek butelki. Błysk fleszy. Ponownie. Czuję, że to rozdziera moje ciało na wpół. Nie słyszę już nic, może tylko przytłumione głosy. Wciąż ciemno. Jest mi zimno, a stół taki chłodny.
KONIEC SPOILERU
To nie jest fragment z książki. To jest mój opis początku. Starałam się Wam ją chociaż trochę przybliżyć. Mam nadzieję, że mi się udało i może zaciekawiłam. Bardzo możliwe, że Was to śmieszy, bo mogliście wyobrazić sobie tą sytuację, ale tak naprawdę tutaj nie ma nic do śmiechu. Takie osoby nie powinny w ogóle czytać takich rzeczy, ponieważ zapewne jeszcze nie dojrzali do takich historii. Więc jeśli Was rozśmieszyłam, to lepiej nie czytajcie :)

Tytuły z serii, które posiadam w domu i któraś z nich zawiera ten oto powyższy kawałek tekstu
''Dziecko ulicy''
''Pokochaj mnie, mamo''
''Skrzywdzona''
''Uprowadzone''
''Najsmutniejsze dziecko''
''Okaleczona''
''Zniszczone dzieciństwo''
''Ukryty''

2.
OKSA POLLOCK
Pierwszą część dostałam od swojej przyjaciółki na urodziny, bo uważała, że bardzo mi się spodoba. Trafiła bardzo dobrze, bo od razu zakochałam się w tej serii :)
Jest to fantastyka bardzo charakterystyczna dla mnie, jeśli już o tym mowa. Pojawia się tu połączenie świata fantastycznego z rzeczywistym, co ostatnio jest bardzo popularne i w mojej książce również to występuje. Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Lekka, przyjemna, szybko się czyta i jest dużo fajnych rzeczy ze świata magii :)

3.
Ulysses Moore
Jedyna seria kryminalna, która naprawdę mi podpasowała. Nie lubię czytać nudnych książek, gdzie nigdy nie wiem o co chodzi, wszystko jest strasznie pogmatwane i tak dalej. Ta seria jest naprawdę genialna i jeśli nawet ktoś nie lubi takiego gatunku to szczerze polecam! :) Słownictwo nie jest ubogie ale też nie ma dużego zakresu, przez co każdy zrozumie co jest tam napisane. Nie mamy także długich opisów krajobrazu na pół strony, czego ja bardzo nie lubię.

To wszystko, mam nadzieję, że zaciekawiłam i zachęciłam do przeczytania owych książek. Miłego wieczoru, ja niestety mam randkę z matematyką :)

sobota, 4 kwietnia 2015

1/Luna i Kira/1


Jak zauważyliście zmieniłam imię, bo jednak nie mogłam przyzwyczaić się do Effy. Została Kira, jak okaże się chłopczykiem, to będzie Kiro :)
I druga sprawa - postaram się teraz dodawać 2 posty w tygodniu, nie wiem czy mi się to uda, ale mam ostatnio sporo pomysłów, więc myślę, że to wypali. :)
Woda na kawę właśnie się zagotowała. Biegnę ją zrobić.

A WIĘC niedawno przydreptał do mnie maluszek - Kira.
Wiecie, nigdy nie przywiązywałam wagi do tego, jakie są zwierzęta. Były, bo były prawdę powiedziawszy. A to chomiki, myszki, koszatniczki, kiedyś był królik, ale jak byłam mniejsza, rybki, świnki morskie i tak dalej można by było wymieniać. Nie wspomnę już o jaraniu się danym zwierzęciem przez jakiś czas, chociaż go nie miałam, jednak bardzo chciałam mieć, namawiałam mamę, a jak przychodziło co do czego, to później nie było tak fajnie. Taka sytuacja była na przykład z psem. Do takich malutkich stworzonek żadne dziecko jakoś bardzo się nie przywiązuje, zazwyczaj zwierzę jest, żeby nie było smutno, można było je przytulić kiedy się chce i tyle. O sprzątaniu początkowo nie ma mowy, nikt o tym nie wspomina, bo każdy zachwyca się urokami posiadania stworzenia, a wiedza ludzi na temat ich gatunku jest zerowa. Stąd jest selekcja trochę nienaturalna, bo człowiek nieświadomie zabija zwierzę, chociaż proporcjonalna do liczby przyrostu danego gatunku. Takie dzieci nieświadomych rodziców biorą zazwyczaj parki (oczywiście rodzeństwa, bo z jednej klatki są zabierane w zoologiku, więc jakżeby inaczej) a później przybywa kolejnych pięć, sześć małych chomiczków. I co z nimi? Do zoologika, gdzie znów są kupowane przez małe dzieci, brane jako ''parki'' i sytuacja powtarza się ponownie. Błędne koło się zamyka.

Wracając do tematu.
Królikami na początku zaczęłam się jarać, jak to było z każdym zwierzęciem. Tyle że zachwyt nimi pozostawał we mnie przez baaardzo długi czas. Pierwszy uszak był trochę niewypałem. Nie miałam żadnej wiedzy, Kropek był agresywny wobec mnie, a ja nie wiedziałam dlaczego tak jest. Dopiero później dowiedziałam się, że było to spowodowane hormonami i uszaka trzeba wykastrować, żeby mu to odeszło. Sprzedałam go, był przeciętny nawet można rzec, bo nie było w nim nic, czym mogłabym się zachwycać. Jak to czytacie zapewne pomyślicie, że jestem niewdzięczna i myślę tylko o sobie. Uwierzcie mi, że posiadanie wyjątkowych zwierząt jest o wiele lepsze lub posiadanie takich, jakie chcecie naprawdę. Tak, każde zwierzę ma coś w sobie wyjątkowego, ale nie każdy to dostrzeże, prawda? Tak samo jest z jakimiś dziełami artystycznymi. Nie każdy widzi coś cudownego w danym obrazie. Dostrzeże ''to coś'' może z pięć osób na dziesięć. Druga połowa zachwyci się innym obrazem tego samego autora. Wiadomo, że swoje uszaki porównam jak do zajmowania się małymi dziećmi, ale z malutkim człowiekiem na pewno bym tak nie postąpiła. Wiem, że zwierzę się przywiązuje, jednak myślę, że Kropek nie był jakoś bardzo do mnie przywiązany. Żałowałam trochę, że go sprzedawałam, był u mnie 3 miesiące w końcu. Bałam się, że nie pojawi się więcej u mnie żaden zwierzak.
Dzień przed Wigilią znalazłam ogłoszenie.
''Oddam małego białego króliczka z niebieskimi oczkami''
Napisałam do tego pana. Okazało się, że na malucha czatuje aż PIĘĆ osób!
...

CIĄG DALSZY NASTĄPI :)

To dopiero początek historii, więc wyczekujcie drugiej części. Nie chcę Was zanudzić zbyt długim tekstem, dlatego postanowiłam to podzielić.




czwartek, 2 kwietnia 2015

Filmy, które wstrząsnęły światem #1

OTO W KOŃCU WYCZEKIWANA SERIA
Za każdym razem będzie nosić inną nazwę, bo głównie chodzi o filmy, jednak nie obiecuję, że będzie zawsze tylko o nich.

1.
3096 dni

Nie mam słów by wyrazić jak bardzo smutny i przerażający jest ten film prawie pod każdym względem. Historia jest prawdziwa, trailer bardzo dobrze zrobiony. Niby w filmie nie ma nic takiego, co mogłoby naprawdę poruszyć, ale cała ta opowieść i sam fakt, że stało się to naprawdę jest okropne. Moim zdaniem zasługuje nawet na Oscara. Polecam każdemu, kto ma jakiekolwiek uczucia i dostrzega w tej ekranizacji coś niezwykłego.

2.
Martyrs albo Martens - Skazani na strach
Różnie jest tłumaczony, różne są jego nazwy, dlatego jeśli już chcecie oglądać, to próbujcie dwie nazwy szukać.
Wybrałam trailer w którym jest o wiele mniej pokazanych scen i niezbyt zachęca do obejrzenia go, ale mogę Was zapewnić, że film miażdży każdy inny. Na początku kiedy go włączyłam był strasznie nudny, tak do 40 minut prawie że nic się nie dzieje. Dopiero później rozkręca się mocno akcja i wtedy sceny są naprawdę przerażające. Nie polecam dla ludzi o słabych nerwach, bo ten film pozostaje na długo w psychice. O czym jest? Myślę, że o badaniach ludzi, którzy chcieli sprawdzić ile ludzkie ciało jest w stanie wytrzymać bólu.
3.
Dziewczyna z sąsiedztwa
Trailer nie pokazuje wszystkiego, wręcz początek filmu. Tutaj niestety również akcja rozwija się powoli, trzeba być cierpliwym. Film jest bardzo smutny, a całą historię opowiada mężczyzna, który to przeżył. Jest też dość stary, choć jeden z niewielu, gdzie mi to nie przeszkadza. Bardzo polecam.
4.
Ludzka stonoga

Wydaje mi się, że większość osób zetknęła się z tym filmem, więc zbytnio się nie rozpiszę. Całkowicie pokręcony, chory i pozbawiony człowieczeństwa.



Każdy z tych filmów wstrząsnął mną bardzo. W pamięci pozostał mi najbardziej chyba Martyrs, bo to jeden z najgorszych filmów, gdzie jest spory dylemat, czy to oglądać, bo ma w sobie tyle rzeczy przekraczających naszą egzystencję, a nawet i człowieczeństwo. Mimo wszystko polecam dla ludzi, którzy się nie boją i mają troszkę mocniejszą psychikę.






piątek, 20 lutego 2015

Before I die

Życie czasem nas zaskakuje. Nigdy nie wiadomo co albo kto może pojawić się na naszej ścieżce. Zawsze trzeba być przygotowanym, los często robi nam niespodzianki. Postanowiłam zrobić listę rzeczy, które chciałabym na pewno zrobić przed śmiercią. Są to rzeczy, które zrobiłabym, jakbym się dowiedziała, że umieram i zostało mi parę dni. To takie wiecie, większe kręgi. Pod spodem będzie druga lista, w której będą jakieś ''błahostki'' i będą stopniowo przybywać albo będę wykreślać.
Poza tym zapraszam na nowego fanpage bloga: https://www.facebook.com/LucyandSonia?fref=ts

1. Jazda konna. Przejażdżka terenowa.
Nie tyczy się to jednorazowej jazdy. Z pewnością chciałabym bardzo dużo czasu poświęcić tym zwierzętom oraz jeździe konnej. Wyprawy w las byłyby dla mnie czymś niesamowitym.
2.Zaistnieć w świecie.
Niech cały świat wie kim byłam, kim jestem albo kim nie zdołałam być. Artysta jest nieśmiertelny dzięki swoim dziełom. Przed śmiercią na pewno udostępniłabym całą swoją twórczość. Wypisałabym swoje imię na ścianach budynku sprayem (oraz różne inne teksty, które chciałabym umieścić)
3.Listy.
Do każdej ważnej mi osoby napisałabym list. Wyznałabym wszystko co leżałoby mi na sercu. Oddała część siebie (bransoletki z pewnością, gdyż to jednak jest moją obsesją i mam ich sporo)
4.Sesja z Biały Wilk.
Moje małe marzenie. Na pewno spełni się jak skończę 18 lat. Kocham jej zdjęcia i z pewnością będzie to cudowna pamiątka.
5.Spróbować wszystkiego co niedozwolone.
Wszystko co nielegalne, wszystko co zabrania policja. A czemu nie :)
6.Wydać książkę.
Moje chyba największe marzenie. Jak już mówiłam, udostępniłabym swoją twórczość, więc przed śmiercią chciałabym sama wydać swoją książkę. 
7.Oddałabym Lunę w odpowiednie ręce.
Nie pytajcie komu bym ją oddała, bo Wam nie powiem. Z pewnością byłaby to osoba, która kocha zwierzęta, kocha Lunę, wie co jest dla mojego królika najlepsze i przede wszystkim jest moją bliską osobą.

8.Ubrania oddałabym biednym.
Wszystkie dałabym dzieciom z domu dziecka. Zostawiłabym sobie tylko te, które chciałabym ostatni raz włożyć.
9.Miejsca.
Odwiedziłabym każde miejsce, które było dla mnie ważne i kojarzyło się z jakąś osobą.
10.Ludzie
Spotkałabym się z każdą osobą, która była dla mnie ważna i nie ważne czy ze wzajemnością.
11.Skok na bungee
Coś strasznego ale niesamowitego zarazem. Zapewne serce stanęłoby mi już w połowie skoku, ale co tam.
12.Pozostawiłabym się w internecie.
Pomimo mojej śmierci niech istnieją moje konta. To tak, jakbym mogła dalej żyć. Oszukanie rzeczywistości. Ostatni raz zapewne dodałabym piosenkę, którą w danym momencie bym lubiła, ażeby była kojarzona ze mną.
13.Przygodaaa.
Co za pech, 13 punkt i ostatni. Na szczęście nie wierzę w takie przesądy. Ostatnią rzeczą byłoby wyruszenie w samotną podróż. Przemierzanie pól, lasów, łąk. Za kompana wzięłabym psa ze schroniska. Idealnie.



Reszta rzeczy:

Zawodowe

Nauczyć się hiszpańskiego w stopniu komunikatywnym
Pójść na studia psychologiczne
Skończyć studia
Znaleźć dobrą pracę
Posiadać stały i dobry dochód


Hobby, pasje

Napisać wiersz rymowany
Stworzyć słoik szczęścia
Zapisywać sny i interpretacje
Prowadzić regularnie pamiętnik
Zacząć znów jeździć konno
Skończyć książkę
Napisać piosenkę i muzykę na pianinie
Zrobić sesję z Białym Wilkiem
Zrobić sesję z końmi
Czytać więcej książek
Przeczytać całą serię ''pisane przez życie''
Nagrać cover ''Mam tę moc''
Zaśpiewać karaoke w pubie

Umiejętności

Nauczyć się samoobrony
Nauczyć się obsługi maszyny do szycia
Nauczyć się rzucać nożem do celu
Zrobić prawo jazdy
Nauczyć się jeść pałeczkami
Nauczyć się looking i pooping
Nauczyć się pirografii
Nauczyć się jeździć na snowboardzie
Nauczyć się surfować
Nauczyć się robić sushi

Dla innych

Dać komuś drugą szansę
Spełnić czyjeś marzenie
Zaangażować się w wolontariat
Wspomóc pieniężnie lub materialnie schronisko
Oddać krew
Oddać nerkę
Zrobić komuś prezent bez okazji (poza najbliższymi)
Wziąć psa ze schroniska
Wziąć kota ze schroniska
Wziąć królika z Azylu


Uroda

Zrobić tatuaż/e
Zrobić tatuaż u BW
Wymienić garderobę na bardziej dopasowaną do mnie
Zapuścić włosy co najmniej za tyłek
Wizyta u kosmetyczki
Pofarbować włosy na platynę
Ubrać bardzo wysokie szpilki
Iść na imprezę w obcisłej sukience i szpilkach

Materialne


Kupić domek w lesie
Zaprojektować i urządzić własny ogród i taras
Kupić lustrzankę
Kupić duży i dobry samochód
Kupić własnego konia


Podróże


Odwiedzić wszystkie państwa Europy
Pomieszkać min. miesiąc za granicą
Polecieć samolotem
Pływać z delfinami
Pojechać do Indii
Pojechać do Wenecji
Tańczyć w Rio de Janeiro
Wykąpać się w gorących źródłach
Zobaczyć warszawskie zoo
Spędzić zimę w ciepłym kraju
Zobaczyć zorzę polarną
Wybrać się w rejs
Wykąpać się w oceanie

Zdrowie, tryb życia


Zrezygnować ze słodyczy 
Zrobić szpagat
Poprawić metabolizm
Zacząć ćwiczyć
Ćwiczyć przez rok - 2/12
Zdrowo się odżywiać - 50/100
Schudnąć co najmniej 10kg
Regularnie biegać od połowy marca

Kulinarne


Spróbować wszystkich smaków sushi
Zapisywać swoje sprawdzone przepisy tworząc własną książkę kucharską (może być wirtualna)
Zjeść najlepsze spaghetti na świecie
Spróbować pancakes w Warszawie

Wyzwania i kaprysy

Wziąć udział w co najmniej 10 sesjach fotograficznych - 6/10
Wziąć udział w sesji fotograficznej z drugą osobą
Wydrukować zdjęcia i stworzyć z nich album
Pójść na masaż
Spędzić weekend w SPA
Zorganizować spotkanie blogerek i wziąć w nim udział
Napisać list w butelce i wrzucić go do morza
Przekroczyć magiczną liczbę 100 obserwatorów na blogu
Przekroczyć magiczną liczbę 1000 fanów na Facebooku
Puścić latawca
Zobaczyć operę
Zobaczyć balet
Zobaczyć koncert Bring me The Horizon
Zobaczyć koncert No Frills Twins
Zobaczyć koncert Lany del Rey
Zobaczyć koncert Ellie Goulding
Zobaczyć koncert Comy
Zobaczyć koncert Marty Bijan
Nocleg w pięciogwiazdkowym hotelu
Świętować Halloween
Robić sobie zdjęcia codziennie przez rok, żeby zobaczyć jak się zmieniam
Odciąć się od ludzi, telefonu, internetu min. na 48h
Przeczytać choć jedną książkę po angielsku
Tańczyć w deszczu
Całować się w deszczu
Dostać list
Ognisko na plaży
Bitwa na balony z wodą
Pójść do kina na 5D
Nocna kąpiel w morzu
Wrzucić mydło do fontanny
Zaśpiewać na rynku kościuszki
Uderzyć kogoś z całej siły
Wygrać z kimś na rękę
Uratować zwierzę
Być w nocy w opuszczonym budynku
Zrobić coś pomimo strachu
Być dla kogoś motywacją
Zrobić film z wakacji
Puścić lampiony
Posadzić drzewo
Wskoczyć do fontanny
Zostać wrzucona do basenu w ubraniu
Impreza nad basenem
Ozdobić pokój czaszkami, łapaczami snów itd.
Utrzymać w pokoju porządek chociaż przez tydzień
Prowadzić motocykl
Gokarty
Zrobić zdjęcie pod wodą
Wyjechać na rok za granicę
Kupić skrzynkę BW
Kupić koszulkę, bluzę, kubek i torbę BW
Luna życzy wszystkim miłych snów :)

Źródła: WeHeartIt, Króliczekdoświadczalny

środa, 10 grudnia 2014

My love. Luna. Moon


Witam wszystkich tu zebranych.
Nadszedł ciężki czas dla mnie. Od dwóch dni - teraz już od trzech - Luna nie pije wody. Przedwczoraj całą noc czuwałam przy niej. Bałam się, że umrze, że coś jej się stanie i nie będę w stanie pomóc. Leżała ze mną w łóżku, wtulona, taka cicha, grzeczna, lecz trochę wystraszona. Poiłam ją trzykrotnie strzykawką, ale to tylko dało jej dodatkowy stres, nic więcej ;/ Dodatkowo dowiedziałam się, że katar może być spowodowany ropniem. Wczoraj poszłam do weterynarza. Nareszcie. Doktor się zdziwił i powiedział, że nigdy takiego przypadku nie widział, żeby królika przytkało - bo rzeczywiście tak się stało, cała sierść z jedzeniem po prostu utknęła w żołądku - i jeszcze żeby normalnie jadł i robił bobki. Pozostaje tylko obserwować teraz czy chce nadal jeść, bo jeśli przestanie, będę musiała natychmiast biec do kliniki. Więc póki co z chorobą jest na razie stabilnie, można by rzec. Sprawdził też zęby, ropnia nie ma - to mnie najbardziej cieszy. Zwyczajny katar, na który dostaliśmy leki odpornościowe.
Dzisiaj Luna ma mniej twardy brzuszek - co mnie bardzo cieszy - i jest bardziej chętna do zabawy i biegania. Poza tym wciąż je, chociaż nie spałam już drugiej nocy tylko po to, by być przy niej.

Dziękuję Azylowi i grupie KRÓLIKI - baza wiedzy, za szybką reakcję na mój post i wszelkie inne rzeczy, które pomogły mi przetrwać razem z nią podczas tej choroby i niewiedzy. Gdyby nie oni, zapewne byłaby moja większa panika. Skończyło się na wszelkich metodach zachęcenia jej do picia, dokładnego sprawdzenia i obserwowania odpowiednich zachowań - przed wizytą u weterynarza.

Zaryzykowałam dodatkowo zmianę weterynarza, chociaż wiedziałam, że jeśli dziewczyny z Azylu go polecają, to zapewne jest dobry. Okazało się, że pan bardzo miły, pogawędził ze mną na temat królików, pochwalił Luny dietę, jaką jej stosuję (oczywiście dzięki mojej wiedzy przez grupę :) i podał dużo leków. I dodatkowo jestem zdziwiona, ponieważ kwota, jaką musiałam zapłacić nie była jakaś kosmiczna - miłe zaskoczenie.

Ostatecznie alarm został zażegnany i pozostaje ją obserwować, podawać codziennie leki i starać się poić.
Wczoraj usłyszałam od koleżanki, że to musi być dopiero poświęcenie, skoro nie spałam po to, by pilnować swoją królinkę. Hm, ja bym chyba nie przeżyła, gdyby jej się coś stało, dlatego tak bardzo o nią dbam.
Ostatnio byłam na sesji z Luną. Zdjęcia CUDOWNE. Mój klimat i w ogóle - Wiktoria Tarlecka - polecam :)
A Wy? Macie jakieś zwierzaki, o które się troszczycie?



środa, 12 listopada 2014

Przyjaźń między zwierzęciem a człowiekiem, czy to w ogóle możliwe?


Post może nie wyśmienitej i genialnej bloggerki jaką jest Sonia, ale może równie dobrze będzie się wam czytało i moje wypociny. Dla tych bardziej ciekawskich, zwę się "Anioł Stróż" taki Sonii, wielbię fotografię i szkice, które są w sumie moją jedną z główniejszych pasji, czasami lubię też bazgrać krótką i szczerą historykę z życia wziętą, a szczególnie opisującą moje przeżycia. Jeden z nich możecie zobaczyć poniżej. Miłego czytania.


Przyjaźń między zwierzakiem a człowiekiem, czy to w ogóle możliwe? Wiele osób uważa, że nie, ale przecież stwierdzenie „Zwierzę najlepszym przyjacielem człowieka” nie wzięło się od tak. Osobiście myślę że jak najbardziej! Mając 7 latek, znalazłem porzuconego w lesie szczeniaka, który był dość szczelnie zawinięty w worku, ledwo miał jak oddychać, wyglądał na totalnie wygłodzonego i kuśtykał na prawą łapkę. Ja jeszcze jako malutki chłopczyk, bez zastanowienia wziąłem go na ręce, zaniosłem do domu, oczywiście nie mogło się obejść bez „kazania” (dlaczego go przyniosłem?!, Przecież nam pies nie potrzebny!) a do tego jeszcze uczulenie mamy na sierść, dość bardzo pokomplikowało sprawę. Jednak kto oprze się słodkim szczenięcym oczkom, w połączeniu z proszącymi, załzawionymi oczkami małego chłopczyka? Tym właśnie udało się przekonać aby psiak  w odizolowaniu, zamieszkał w moim pokoju. Oczywiście bez kontroli nie mogło się obejść, po kilku minutach przyszła rodzinka, własne „plany”, szczeniak, ma spać tu, jeść to, itd. Zupełnie tego nie potrafiłem zrozumieć, tak jakby zwierzak miałbym kolejną rzeczą w moim pokoju, Żałosne! Ale cóż, wiele do powiedzenia nie miałem, pościeliłem koc, nakarmiłem go, po czym delikatnie gdy go kładłem, spojrzał na mnie tymi cierpiącymi oczkami, którymi próbował dać do zrozumienia, że nie wytrzyma tak kolejnej nocy, na twardej podłodze, ledwo żywy. Więc bez chwili zastanowienia, oddałem mu własne łóżko, a sam biorąc ze sobą malutką poduszkę położyłem się na tym kocu i zasnąłem. Od tego momentu właśnie zaczynały się początki przyjaźni, ja jako mały chłopczyk nie wiedziałem jeszcze, co jest ważne, a co ważniejsze, byłem po prostu malutkim marzycielem, dla którego najważniejszym była pomoc innym. Budząc się następnego dnia i podnosząc główkę, zobaczyłem że lóżko było puste, przestraszyłem się, od razu łzy w oczach, że mi go zabrano.. nagle próbuje wstać i czuje ciężar przy lewej nodze, i co widzę? Wtulonego małego psiaka, czekającego aż wstanę, takie uczucie jakby próbował dbać o moje bezpieczeństwo, ale jak to?! Przecież to tylko kilkumiesięczny psiak, który ledwo szczekać potrafi, a co dopiero bronić kogokolwiek? Cóż, zaskoczył nawet samego mnie, gdy kuzynka próbowała wejść do pokoju, on szybko wstał i naprawdę, cienkim głosem i z agresywną postawą nie pozwolił jej podejść, z obawy że może mnie skrzywdzić. Niesamowite prawda? Z tego przejęcia o jego zdrowie, zapomniałem nawet o nadaniu mu imienia, bez zastanowienia postanowiłem nazwać go „Chrupkiem” Dlaczego? Może to głupie, ale gdy próbował cokolwiek zjeść, to wyjątkowo głośno „chrupał” równocześnie wydając taki śmieszny dźwięk. Dzień za dniem, coraz bardziej, przyzwyczajałem się do jego obecności, gdy tylko przychodziłem ze szkoły, siadałem przy nim i nawijałem tak jak do przyjaciela, o wszystkim co złe, o wszystkim co mnie męczy, mimo że nie potrafił nic powiedzieć, to potrafił sprawić tak, że zapomniałem o problemach. Gdy tylko siadałem smutny i zaczynałem mówić, on wtulał się we mnie, próbował położyć, a jak to się mu udało to choć nie wiedział że moim czułym punktem były „żebra”, wyczuł to! Uderzając noskiem delikatnie, sprawiał że czułem łaskotki, gdy widział pojawiający się uśmiech, robił to jeszcze mocniej i szybciej, dopiero gdy widział, że turlam się od śmiechu,  przestawał. Mijały miesiące, Chrupek rósł w oczach,  gdy już bardziej podrósł, zaczęła się tresura, wszyscy mówili że będzie to ciężkie? Choć może to ze wspólne przywiązania, a może po prostu czystym przypadkiem, nam udało się to pojąć naprawdę szybko, każdego dnia, załapywał na tyle, aby już po niecałych paru tygodniach, umieć wszystko, od zwykłego „siad” aż po sam „aport”. Po upływie kilku solidnych lat (Ja już mając 14, On 7 z kawałkiem) nasza „przyjaźń” była tak wielka, że stał się najlepszym przyjacielem, już gdy nawet ja podrosłem i zaczęły się u mnie dość solidnie problemy, to właśnie on pomógł mi się z nimi uporać, pierwsze zerwania, nieciekawe sytuacje w domu, to gdyby nie on, pewnie nie siedziałbym teraz z uśmiechem, dlaczego? Nikt, tak jak Chrupek nie potrafił zrozumieć tego wszystkiego, a przede wszystkim, zwierzę nigdy nie zrani, zawsze stara się pomóc i on właśnie to robił, siedział godzinami przy mnie, gdy widział że mi zimno, potrafił przynieść koc, opatulić mnie jeszcze sobą, przynieść herbatę jak zwykle w „termosie”, nigdy nie pozwalał mi na smutek, a nawet pewnego dnia, gdy po spokojnym spacerze, wracaliśmy do domu, ja nie zobaczyłem szybko nadjeżdżającego samochodu, i ruszyłem przed siebie, wiecie co zrobił Chrupek? Chciał Oddać za mnie życie, odepchnął mnie na chodnik, a sam wskoczył pod ten samochód, ledwo uchodząc z życiem. Od razu trafił do weterynarza, Powiedziano mi że pies nie przeżyje kolejnego tygodnia, nie będzie wstanie, przyjaźń i zżycie było do takiego stopnia, że wiedząc to, sprawiłem aby On przeżył, ten tydzień jak najlepiej, nie patrząc na Siebie, dbając tak jak on każdego dnia o mnie, sprawiając ażeby on siedział szczęśliwy mimo bardzo ciężkiego stanu, naprawdę mieć takiego przyjaciela to jak mieć największy skarb. Nie ma nic piękniejszego od przyjaźni między człowiekiem a zwierzęciem, zawsze ta przyjaźń, była i będzie. Przykładów może być znacznie więcej, chociażby z życia ludzi niepełnosprawnych, terapie z udziałem zwierząt przecież dają najlepsze rezultaty, a dla ludzi niewidomych, pies staje się przewodnikiem, odpowiada za nich.. dlatego myślę że każde zwierzę zasługuje na chwilę uwagi, bo jest tego warte, a za pomoc, odwdzięczą się dwukrotnie..



Dla tych którzy lubią mocniejszą muzykę, ale też i dla tych którzy jednak nie przepadają polecam przesłuchać album, mniej znanego zespołu jakim jest Skillet. Na prawdę warto! 

Także miłego wieczorku!.


Ps. Taka prześliczna Sonia przed sesją zdjęciową (Ajj te jej hipnotyzujące i słodkie spojrzenie, jak zawsze.)

A tutaj ze swoim nowym zwariowanym króliczkiem, który zwie się "Łatka". Niesamowitym jest to, jak potrafi oswoić królika, przed chwilą taki szalony, bojący się dotyku królik, a zaraz ląduje u niej w ramionach bez nawet odrobinki strachu. 

czwartek, 6 listopada 2014

Sposoby na zmęczenie

Witajcie kochani :)
Jest stabilnie. Wydaje mi się, że teraz czas płynie powoli. Wszystko rozwija się w strasznie powolnym tempie. Z ocen i nauki jestem ogółem bardzo zadowolona. Nie mam ocen takich, jakie bym chciała, ani takich samych jakie miałam w gimnazjum, ale też nie narzekam. Nie jest źle. Co do moich miłości... Aj, mam tego dosyć. Chciałabym... go mieć przy sobie. Po prostu. Z każdym dniem coraz bardziej mi się podoba, coraz bardziej się w nim zakochuje. Czemu kobiety zakochują się albo w draniach, albo w takich, którzy ''nie chcą skrzywdzić'', temu nie chcą być w związku? Czasem mam ochotę do niego podejść i albo po prostu, zwyczajnie przytulić albo powiedzieć co czuję. Czemu jest to takie trudne. To tylko dwa słowa. Można je wypowiedzieć i uciec. Haha. Dosłownie zwiać z jego zasięgu wzroku. To jest myśl, ale strasznie głupia. Jego detale, które ja dostrzegam, ahh... Trochę marzeń nigdy nie zaszkodzi, heh. Dla mnie szczęście w taki sposób nie jest osiągalne. To już jest smutne.
W zakładce ''pisanie'' pojawił się wiersz :)
Poza tym podcinałam sama sobie włosy, haha. Miałam takiego wielkiego stracha! No ale zrobiłam sobie tak jakby ''krótsze'' włosy z przodu :)
A tak wygląda mój drugi króliczek - Łatka, która przyjedzie do mnie już w tą sobotę ^^ Nie mogę się doczekać, chociaż boję się, że nie poradzę sobie z dwoma królikami. No ale zobaczymy. Ogółem to ona okazała się nim, haha, także nie będzie żadnych małych, uff. Nie chciałabym narażać na dodatkowy stres królika. Jest on młodszy od mojej Luny. Mam nadzieję, że się polubią, bo jak nie, to będzie problem. I to naprawdę wielki.
Przechodzimy teraz do głównego tematu posta.
SPOSOBY NA ZMĘCZENIE
Jako że teraz jest czas szkolny, więc często wracamy ze szkoły zmęczeni, nic nam się nie chce i mamy ochotę najchętniej przeleżeć resztę godzin w łóżku. Najgorzej jest tak, kiedy mam coś do zrobienia przed tym i po prostu nie ma opcji, żeby z tego się wymigać. A to test, praca domowa, to coś jeszcze i niemożliwe jest ominięcie tego po prostu. Oto moje rady na to, by mieć siły na obowiązki szkolne.
1. KAWA
Zdecydowanie kawa.
Na mnie prawie w ogóle nie działa albo tylko na krótki czas. Dlatego jeśli wracam do domu o godzinie powiedzmy 21 i wiem, że muszę się jeszcze nauczyć do testu, to zdecydowanie sobie robię w termosie. Dobry sposób na pobudzenie się. Chociaż w dużych ilościach wiadomo, nie jest wskazana. Ja zazwyczaj decyduję się na cappuccino.
2. ENERGETYKI
Nie powinnam tego popierać ale zawsze to jakiś sposób na pobudzenie się.
3. ĆWICZENIA, RUCH
To jest dobry i bardzo zdrowy patent. Wieczorem najlepiej zrobić sobie jakieś ćwiczenia, jak chce nam się spać. Nie dość że przez taki codzienny ruch możemy sobie chociażby ładnie wyrzeźbić brzuch, to i zawsze chociaż trochę więcej sił na naukę. Polecam zwykłe, wszystkim znane brzuszki.
4. PRYSZNIC
Nie potrafię się kąpać wieczorem. Nie mam pojęcia czemu rodzice zawsze każą wieczorem iść pod prysznic, że to dobrze przed snem. No ok, może dobrze dla ciała, ale ja tak nie potrafię, bo mój mózg jest strasznie po tym pobudzony. Dlatego na zmęczenie bardzo dobre. Ewentualnie dłuuuga kąpiel ze świeczkami, kadzidełkiem, płatkami róż, dobrą książką oraz muzyką ^^ Zawsze o takiej marzyłam.
 5. GUMA DO ŻUCIA, CZEKOLADA
Nie muszę nic chyba mówić o tych rzeczach :)
6. SEN
Nic tak nie pozwoli wypocząć naszemu organizmowi jak sen. Ja się do tego nie stosuję, bo zazwyczaj snu nie potrzebuję. Wiadomo, lepiej się położyć wcześniej i wyspać niż długo siedzieć. Podobno z rana lepiej ''wchodzi'' nauka, z tego co słyszałam, więc sen jak najbardziej.

7. SPACER
Bardzo dobry. Czasem lepiej jest się oderwać na chwilę od nauki, wyjść, przewietrzyć mózg i wrócić. Lepiej jest się po tym uczyć. Często w gimnazjum tak robiłam.

8. ŚMIECH
To naprawdę bardzo pobudza. Wiadomo, jak dobra zabawa to i spać się nie chce :)
9. DRZEMKA
Dobrze jest na chwilę położyć się i zamknąć oczy. Na 10 minut. Słyszałam, że nie wolno przekroczyć, bo wiadomo, efekt będzie odwrotny. I najlepiej polecam robić to wtedy kiedy jesteśmy zmęczenie, a nie senni, bo wtedy można już zasnąć.
10. ENERGICZNA MUZYKA
Zawsze pobudza. Można przy okazji potańczyć oraz dostarczyć sobie dawki dobrej energii.
11. OTWARTE OKNO
Jeśli nie możemy wyjść, zawsze możemy otworzyć okno. Przewietrzmy trochę pokój i pozwólmy sobie odetchnąć, robiąc przy tym może 5 - minutową przerwę. Zwyczajnie posiedzieć.


To chyba wszystko. Dziękuję za przeczytanie tego długiego posta.
Jestem umówiona na dwie sesje. Mam nadzieję, że coś z tego wypali :) Miłego wieczoru wszystkim.
Muzyka posta:

środa, 8 października 2014

Inspiration

Witam wszystkich moich czytelników :) Dzisiaj zostałam niestety w domu, ponieważ z rana nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Brzuch mnie bolał i nie dałam rady mówić. Siedząc w domu zrobiłam się pożyteczna choć trochę, sprzątając swój pokój i mając czas, żeby w końcu zająć się trochę blogiem! :) Dzisiaj będzie trochę o inspiracjach, ponieważ tego chyba najbardziej każdy artysta (nie nazywam się artystką, żeby nie było - jak zazwyczaj - negatywnych opinii co do tego, ale nie ma innego określenia na osobę, która spełnia się artystycznie)  potrzebuje. Postaram się trochę oddać Wam swoich inspiracji, jakie znalazłam dzisiaj na internecie.
Omegle:
Na Omegle trafiłam dzisiaj na Jessie, która jest wspaniałą, wesołą osobą. Jej Tumblr bardzo mnie zainspirował - a głównie muzyka.
http://jessiiexoxo.tumblr.com/
Jest też parę innych Tumblr, które mnie inspirują. I właśnie pokażę Wam je. A oto one:
Tumblr mojego kuzyna ;3 : http://chrzanu.tumblr.com/
http://melisica.tk/
Takie tam 3, na które wchodzę najczęściej. Polecam szukać swoich takich ulubionych, ponieważ to dobry sposób na zmotywowanie się lub też właśnie zainspirowanie.
Osoby:
Jak może wspominałam, albo też i nie. Moją NAJWIĘKSZĄ inspiracją jest Biały Wilk. Jest świetną artystką, fotografem i super rysuje. Jej prace bardzo mnie inspirują. To jedyna osoba, którą śledzę na bieżąco i cokolwiek ona zrobi, bardzo mi się podoba. I nie tylko, bo również jej osoba i charakter są bardzo ciekawe. A oto skrzyneczki w jej wykonaniu - piratografia:
 Jak też wcześniej pisałam. No Frills Twins są także moim ukochanymi inspiracjami. Pomimo ich wyglądu i ubioru, które całkowicie toleruję i nie ukrywam, że nawet mi się podoba, świetnie śpiewają. Poza tym mają zaje*****e długie włosy ^^ Nie da się inaczej tego ująć.

Keira inspiruje mnie pod każdym względem. Przyznałam się :P Po prostu jesteśmy dosłownie bliźniaczkami - siostry i to co ona robi, to jest to, co ja zawsze chciałam robić albo już robię. Przy niej mam wrażenie, że jest po prostu sobą. Nie dodam jej zdjęcia, bo by mnie chyba zabiła.

Chciałam jeszcze dodać trochę o Monami Frost. Zapomniałam całkowicie o niej. Rzadko ją czytam, ale jej wygląd bardzo mi się podoba. Jako ''ona'' jest dla mnie inspiracją. Poza tym ma dziecko i męża. To jest całkowity przykład, że można mieć tatuaże, kolczyki, tunele, spełniać się artystycznie ale również posiadać  rodzinę, którą się kocha.


Strony:
 Osobiście ostatnio moją inspiracją stała się stronka - We Heart It. Wcześniej miałam tam konto, jednak coś się stało i całkowicie o nim zapomniałam jak i o stronie. Postanowiłam teraz na nowo się zarejestrować, lecz poprzez Facebooka i może regularnie dodawać jakieś inspirujące zdjęcia.



Tumblr i również We Heart It stały się teraz nieodłączną częścią mojego życia. Mam nadzieję, że pozostaną ze mną na długo.
To trochę takich właśnie zdjęć z We Heart It
Zwiastuny filmowe:
Kocham filmy, kocham zwiastuny. Zwiastuny mają w sobie to coś, że są krótkie, ale jest w nich zawarte tak wiele wydarzeń i odczuć, że są dla mnie chwilową inspiracją. Do tego jeszcze jakaś super muzyka i motywacja dla mnie gotowa. A oto parę z nich :
Miasto 44
Breaking Dawn Part 2
Zmierzch Zaćmienie
Igrzyska Śmierci W Pierścieniu Ognia
Uśpieni
The Den
Ciało:
Do działania motywują mnie obrazki ładnie umięśnionego brzucha lub także ładnej pupy, ewentualnie zdrowego jedzenia.
Czyli:

No ale wiadomo, że jest tego więcej. Podałam tylko dwa przykłady takich zdjęć.
O muzyce nie muszę raczej wspominać, bo chyba każdy zna ten ''dział'' inspiracji.
Moje:
Chciałabym pokazać Wam może nie aż tak inspirujące zdjęcia, no ale swojego autorstwa.

I jedno zdjęcie z Tumblr, które po prostu póki co ubóstwiam. Fajne są również obrazki z tatuażami, ustami, zwierzętami, ciałem, paznokciami itd. Po prostu każdemu co innego pasuje, trzeba sobie podpasowywać i znajdywać inspirujące zdjęcia. Ja mam różne nastroje i zależnie od tego wynajduję zdjęcia. Raz są mroczne, innym razem bardzo jasne. Wszystko zależy od naszego gustu.
Niektórych nie muszą inspirować zdjęcia. Mnie poza nimi inspirują filmy, muzyka, zwiastuny filmowe, ludzie. Ostatnio jak już pisałam podobała mi się piosenka z filmu Miasto 44. Wciąż jej jeszcze słucham, choć nie z tak wielkim zachwytem jak na początku.


To są zdjęcia tatuaży, które zamierzam sobie zrobić.
Myślę, że ta notka nie jest perfekcyjna i pełni taka, jaką chciałam zrobić. Wiele w niej brakuje, za mało napisałam. Myślę, że za jakiś czas, kiedy na nią spojrzę, to usiądę spokojnie do laptopa i ją dopracuję, ew. stworzę nową.
Jeśli chodzi o mnie, czuję się dzisiaj świetnie, nie licząc już nauki, która mnie jeszcze nie wykańcza, ale powoli zaczyna :) Chociaż w klasie są osoby, z którymi nigdy nie jest nudno i razem jakoś może przetrwamy te trudne okresy pisania testów czy kartkówek. Wiedzcie, że podtrzymujecie mnie na duchu :)
Póki co dobranoc wszystkim :) Idę zrobić sobie herbatę z cytryną. Polecam Wam wszystkim. To mój ulubiony ciepły napój na takie dni ^^
Edit: Jeśli blog Wam się rozszerza proszę o odzew w tej sprawie do mnie :)